Uwiedzenie to podstawowa strategia pedofilów – znaleźć się blisko dzieci, zidentyfikować te, które nie mają wsparcia w rodzinie i bliskich, zaniedbane i samotne. Tych nikt nie ochroni. Te mają głębokie deficyty miłości. Dzięki temu, że ktoś je zauważy, da dobre słowo zaczynają czuć, że wreszcie istnieją, że są ważne i może czegoś warte. Za takie unikalne poczucie znaczenia będą gotowe pójść w ogień za tym wyjątkowym dorosłym, który obdarzył je uwagą. „Tęskniłam za nim” – opowiada dorosła dziś kobieta, opisując swoje uczucia z dzieciństwa, gdy wykorzystujący ją seksualnie przez lata ksiądz przestał się nią interesować.
Dzieci, których rodzice są nieobecni lub niedostępni, skonfliktowani ze sobą lub w złych relacja z dzieckiem to główna grupa ryzyka wykorzystywania seksualnego. Powinny być otoczone szczególną troską i uwagą innych bliskich dorosłych. Jeśli zamiast tego padną ofiarą zainteresowania pedofila, to ich krzywda jest w dwójnasób głęboka. Po raz kolejny zaufały i zostały zdradzone, a trauma seksualnych kontaktów może zdeterminować całe ich przyszłe życie.
Gdy dzieci szukają kontaktów seksualnych z dorosłymi – za pieniądze, komórkę czy bluzkę – w internecie, czy w umownej „galerii” – nadal są pod ochroną. Nie zmienia tego krótka spódniczka, wyzywający makijaż, czy inne prowokacje. To dorosły zdecyduje, czy sięgnie po ich ofertę . Zachowanie dziecka może oburzać i wołać o pomstę do nieba. Ale częściej woła o pomoc i bliskość.
Jednoznaczność w uznaniu braku odpowiedzialności seksualnie wykorzystywanych dzieci to podstawa przeciwdziałania temu problemowi. Jakikolwiek relatywizm sprawia, że norma wyłączenia dzieci z kręgu zainteresowań seksualnych dorosłych będzie słaba i kwestionowana. A powinna wpisać się dekalog - być jednym z moralnych pewników tego świata.
