O autorze
Prezeska Fundacji Dzieci Niczyje. Autorka badań na temat problemu krzywdzenia dzieci w Polsce. Redaktorka naczelna kwartalnika „Dziecko krzywdzone. Teoria, badania, praktyka” wydawanego przez FDN.

Kłamstwo zamiast rzetelnego dziennikarstwa - po ataku DGP na Fundację Dzieci Niczyje

fotolia
17 marca 2015 r. w Dzienniku Gazecie Prawnej ukazały się artykuły „Biurokracja zamiast bezpiecznej szkoły” oraz „Bezpieczni uczniowie. Za 300 zł” autorstwa Artura Radwana. Dziennikarz prezentuje w nich program Chronimy Dzieci, który wspiera wdrażanie standardów ochrony dzieci przed przemocą w placówkach edukacyjnych. Oba artykuły są przykładem skrajnie nierzetelnego dziennikarstwa. Cechuje je brak obiektywizmu, dążenie do udowodnienia z góry założonej tezy, nieprzestrzeganie prawa prasowego, kłamstwo. Fundacja Dzieci Niczyje domaga się zamieszczenia sprostowania nieprawdziwych informacji podanych w artykule i przeprosin za naruszenie wizerunku organizacji.

Fundacja Dzieci Niczyje jest organizacją pozarządową pożytku publicznego (nie prywatną instytucją, jak informuje DGP). Od 24 lat zajmuje się przeciwdziałaniem problemowi krzywdzenia dzieci. Prowadzi międzynarodowe, ogólnopolskie i lokalne programy na rzecz ochrony dzieci przez przemocą. Między innymi, od 2010 r. program certyfikowania placówek realizujących politykę ochrony dzieci przed przemocą. Po pilotażu w 200 placówkach warszawskich, od 2014 r. realizowane są ogólnopolskie działania w ramach Rządowego programu „Bezpieczna i przyjazna szkoła” finansowane z dotacji MEN otrzymanej przez FDN w otwartym konkursie.



Co to za program? DGP nie dostarcza czytelnikom odpowiedzi na to pytanie. Przytacza kilka negatywnych opinii sugerujących, iż program to „tworzenie niepotrzebnych procedur”. Trudno zrozumieć, dlaczego dziennikarz dotarł tylko do krytycznych rozmówców, skoro w badaniach przeprowadzonych przez FDN w grudniu 2014 r. wśród 5726 dyrektorów i pracowników szkół i przedszkoli w całej Polsce respondenci jednoznacznie pozytywnie ocenili potrzebę systemowych rozwiązań i działań promowanych w programie. Nie dotarł również do placówek, które realizują program. Oczywiście, z pewnością są również sceptycy. Rolą mediów w takiej sytuacji jest przedstawienie różnych perspektyw, rzetelne informowanie i inicjowanie społecznej debaty, nie zaś budowanie przekazów na tendencyjnie wybranych wypowiedziach.

W rzeczywistości program Chronimy Dzieci nie polega na przyznawaniu certyfikatów, zwanych w artykule „nalepkami”. Certyfikat jest jedynie potwierdzeniem realizowania przez placówkę określonych standardów ochrony dzieci przed przemocą. W placówce, która spełnia te standardy m.in. nie pracują osoby karane za przestępstwa wobec dzieci, a wszyscy pracownicy wiedzą, jak rozpoznawać symptomy krzywdzenia dziecka i jak interweniować w sytuacjach podejrzenia, że dziecko jest ofiarą przemocy w placówce lub w rodzinie. Zgodnie ze standardami wszystkie dzieci w placówce uczą się, jak unikać zagrożeń w kontaktach z dorosłymi i rówieśnikami w realnym świecie i w internecie oraz gdzie szukać pomocy w sytuacjach zagrożenia.

Program Chronimy Dzieci nie jest dublowaniem obowiązujących już w placówkach procedur i zasad, jak informuje DRP. Placówki przystępujące do programu na pierwszym etapie oceniają stopień spełniania standardów ochrony dzieci w swojej placówce, otrzymują indywidualny plan uzupełnienia brakujących rozwiązań, realizują go i finalnie wnioskują o przyznanie certyfikatu. Wspomniane już badania pokazały, że w grudniu 2014 r. w znaczącej części placówek nie były podejmowane działania określone w standardach – nie było procedur reagowania w przypadkach przemocy wobec dziecka, dzieci nie były edukowane na temat zagrożeń, itd.

Krytykowany w artykule dokument – „Polityka ochrony dzieci w placówce” w nie pokrywa się z dotyczącą przemocy w rodzinie procedurą Niebieskiej Karty, jak sugeruje publikacja. Dokument ten wprowadza w placówce wewnętrzne procedury ochrony dzieci przed przemocą. W większości krajów, które mają system ochrony dzieci i są zaawansowane w chronieniu ich praw politykę ochrony dzieci ustala każda instytucja, która bierze odpowiedzialność za przebywające w niej dzieci – żłobek, przedszkole, szkoła, szpital, klub sportowy, czy kościół. Dzięki programowi Chronimy Dzieci Polska ma szanse dołączyć do grona krajów systemowo dbających o prawa dziecka.

Trudno zrozumieć, jak w artykule postulującym „wprowadzenie rozwiązań systemowych, które umożliwią szybkie reagowanie na nieprawidłowości” można jednocześnie dyskredytować wprowadzanie rozwiązań proponowanych w ramach programu Chronimy dzieci. Wytłumaczeniem nie może być niewiedza dziennikarza. W przeddzień publikacji artykułów przeprowadził ze mną rozmowę i został szczegółowo poinformowany o założeniach i trybie realizacji programu Chronimy Dzieci. Nie wykorzystał jednak ani słowa z otrzymanych informacji, gdyż nie pasowały do założonej tezy.

O ile nieprawdziwe przedstawienie programu Chronimy Dzieci można by uznać jedynie za nierzetelność dziennikarza, to przedstawienie roli Fundacji Dzieci Niczyje w jego realizacji jest świadomym kłamstwem.

DGP informuje, jakoby warunkiem udziału placówki w programie było zamówienie odpłatnych szkoleń w FDN, dzięki czemu organizacja może się spodziewać kilkunastomilionowych zysków. Jest to nieprawda trudna do wytłumaczenia dziennikarską pomyłką.

„Prezes fundacji Monika Sajkowska nie ukrywa, że prowadzi szkolenia komercyjne, które są niezbędne do otrzymania certyfikatu” – czytamy w artykule. Szkolenia komercyjne są odrębną działalnością fundacji niezwiązaną z programem Chronimy Dzieci, a udział w szkoleniach prowadzonych przez fundację, zarówno bezpłatnych, jak i komercyjnych nie jest w żaden sposób warunkiem otrzymania certyfikatu przez placówkę. Wiedział o tym autor artykułu, co potwierdza fakt, że moją wypowiedź przesłał do autoryzacji, którą otrzymał bezpośrednio po przeprowadzonej rozmowie (mail z dn. 16.03.2015). Wypowiedź ta brzmiała następująco:

„Nasza fundacja oferuje szeroki zakres bezpłatnych szkoleń w ramach dotacji przyznanej przez MEN, w tym dotyczących metod i narzędzi edukacji dzieci w obszarze ochrony przed przemocą i wykorzystywaniem oraz bezpieczeństwa w sieci. Na platformie edukacyjnej udostępniamy bezpłatnie scenariusze zajęć z dziećmi oraz e-learningi dla profesjonalistów. Prowadzimy również szkolenia komercyjne. By placówka otrzymała certyfikat, wszyscy pracownicy powinni zostać przeszkoleni w zakresie rozpoznawania symptomów przemocy wobec dziecka i reagowania na nie. Wiedzę taką mogą zdobyć w różny sposób. Decyduje o tym dyrekcja placówki – wyjaśnia Monika Sajkowska.”

Oczywiście, autor nie miał obowiązku zamieszczać w artykule tej wypowiedzi, natomiast zamieszczenie informacji z nią sprzecznej jest karygodnym naruszeniem prawa prasowego.

Fundacja od kilkunastu lat prowadzi szkolenia dla profesjonalistów również w ramach działalności gospodarczej. Zakres tych działań ma jednak jedynie pomocniczy charakter wobec działalności statutowej organizacji. Cały zysk z odpłatnych szkoleń przekazywany jest na działalność statutową, a oferta tych szkoleń nie jest promowana wśród placówek przystępujących do programu Chronimy Dzieci. Jaka jest skala działań FDN w tym zakresie?
Zysk non for profit z odpłatnych szkoleń FDN wyniósł w 2014 r. 60 tys. zł. Szkolenia oferowane przez fundację realizuje kilkunastu ekspertów, pracowników FDN. Robią to poza godzinami pracy. Jedynie wyjątkowo trenerami są osoby spoza organizacji. Podstawowym założeniem działań edukacyjnych FDN jest bowiem ich wysoka jakość oraz przekazywanie kapitału wiedzy i unikalnych doświadczeń zgromadzonych w organizacji przez lata pracy w obszarze ochrony dzieci przed przemocą.
Bezpodstawnie oskarżając fundację dziennikarz nie zastanowił się nawet, w jaki sposób organizacja prowadząca działalność gospodarczą w tak ograniczonym zakresie mogłaby przeszkolić dziesiątki tysięcy szkół i zarobić kilkanaście milionów złotych.

Cenimy dziennikarską dociekliwość, a monitorowanie przez media i obywateli wykorzystania środków publicznych uważamy za zasadę demokracji. Jesteśmy również przekonani, że potrzebna jest społeczna i medialna debata na temat rozwiązań ważnych kwestii, szczególnie dotyczących ochrony najmłodszych. Omawiane artykuły opublikowane w DGP, nie wpisują się jednak w żadną debatę, są bezpodstawną napaścią wykorzystującą niegodne metody kreowania sensacji. Świadomie nierzetelne dziennikarstwo jest złem, a gdy utrudnia proces i tak trudnych zmian na rzecz ochrony najsłabszych i bezbronnych jest nim po wielokroć.
Trwa ładowanie komentarzy...